Strona główna
Obserwacje
ŚTE
BADANIE NARZĄDÓW ROZRODCZYCH MOTYLI


Często się zdarza, że nie możemy określić przynależności gatunkowej danego okazu motyla; czy to ze względu na duże podobieństwo rysunku na skrzydłach, zniszczenie okazu, lub u gatunków tzw. bliźniaczych. Wtedy jedynym sposobem oznaczenia takiego motyla jest zbadanie jego narządów rozrodczych i wykonanie z nich preparatów mikroskopowych. U motyli aparaty kopulacyjne stanowią część szkieletu, dlatego tylko w obrębie tego samego gatunku aparaty samca i samicy pasują do siebie, co zapobiega kojarzeniu się odrębnych gatunków. Dlatego badając specyficzne cechy budowy aparatu kopulacyjnego motyla możemy określić dokładnie jego przynależność gatunkową.

Aby zbadać aparat kopulacyjny motyla potrzebny nam jest miikroskop stereoskopowy (binokular) o powiększeniu najmniej 50x, probówki, igły preparacyjne, szkiełka podstawowe i nakrywkowe oraz pewne odczynniki chemiczne. Najpierw odcinam cały odwłok motyla (dlatego, że u niektórych gatunków aparat genitalny zajmuje całą długość odwłoka). Jeśli jest to suchy okaz, to igłą preparacyjną odłamuję odwłok przytrzymując tułów motyla, aby się nie odłamał razem z odwłokiem. Następnie umieszczam odwłok w dość szerokiej probówce i wlewam niewielką ilość 10% roztworu ługu sodowego (NaOH) lub potasowego (KOH). Potem ogrzewam probówkę nad palnikiem gazowym przez kilka minut, uważając aby zawartość się za bardzo nie gotowała, bo może się wylać. Nigdy nie trzymaj ogrzewanej probówki na ogniu w swoim kierunku, bo to grozi poparzeniem ! Zalewam probówkę wodą i kładę na jasnym talerzu, aby odwłok wylał się wraz z wodą na talerz, co skutecznie zapobiega wylaniu się go do zlewu. Potem trzeba odwłok umieścić w kropli wody na szkiełku podstawowym pod mikroskopem. Następnie, używając igieł preparacyjnych oddzielam aparat kopulacyjny od odwłoka. U samca jest to dość łatwe, u samicy często trzeba przeciąć odwłok między VII a VIII segmentem, by wynicować aparat kopulacyjny z odwłoka. Jesli są problemy z oddzieleniem tkanek miękkich od aparatu kopulacyjnego, to trzeba macerowanie odwłoka powtórzyć, jednak z wyczuciem - gdyż jeśli przesadzisz z podgrzewaniem, to możesz cały narząd rozrodczy rozgotować. Teraz już można aparat badać, opisywać, rysować. Trzeba jednak pamiętać, żeby obiekt badawczy był zawsze w kropli wody, bo inaczej wyschnie i nie będzie się do niczego nadawał.

Następnie należy z aparatu kopulacyjnego wykonać trwały preparat mikroskopowy. Najpierw układam aparat w odpowiedniej pozycji, zależnie od tego jakie cechy są ważne dla identyfikacji gatunku. Często się zdarza, że jest problem z otwarciem, rozłożeniem walw u samca. Ja mam na to taki sposób, że umieszczam aparat w kropelce miodu, wtedy o wiele łatwiej jest rozewrzeć walwy w żadany sposób. Potem obiekt trzeba odwodnić czystym spirytusem (żadnym salicylowym itp, bo one posiadają zanieczyszczenia). Dalej usuwam ligniną spirytus i zalewam preparat ksylenem. Po usunięciu ksylenu dodaję na szkiełko kroplę balsamu kanadyjskiego (żywicy z jodły kanadyjskiej) i kładę na nią kawałek szkiełka nakrywkowego. Zamiast balsamu kanadyjskiego można też stosować euparal, który jest żywicą syntetyczną. Taki preparat zostawiamy na kilka dni, aby wysechł, potem można go przechowywać przez dziesiątki lat bez jakichś większych zmian.

Pozostaje nam jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Każdy preparat musi mieć etykietę. Ja stosuję papier samoprzylepny, wielkości cenówek. Przyklejam dwie etykietki, po obu stronach preparatu. Na jednej umieszczam nazwę rodziny, gatunku oraz miejsce i datę złowienia. Na drugiej wpisuję numer preparatu (taki sam umieszczam pod okazem motyla), nazwisko preparatora oraz zastosowany środek zamykający. Zbiór preparatów należy przechowywać w odpowiednich pudełkach.

Pozostaje jeszcze kwestia literatury, którą dysponujemy do oznaczania motyli "po genitaliach". Ponieważ literatura dostępna w Polsce często zawiera błędy i nieścisłości, to aby nasze badania miały charakter naukowy, prawie każde nasze oznaczenie "po genitaliach" powinno być zweryfikowane przez specjalistę. Ich adresy nie są tajemnicą, można je np. znaleźć na stronach PTE, czy Entomo.




opr. A.Larysz©2004
www.lepidoptera.slask.pl